Podsumowanie mojej pracy z biurem rachunkowym

W tym temacie postaram się podsumować moją dotychczasową współpracę z biurem rachunkowym które to jak już wspomniałem jest w świetnej lokalizacji ponieważ oddalone jest tylko parę kroków od mojego domu w Warszawie.  Nie wiem co by było dziś ze mną gdyby nie wspaniały pomysł powierzenia moich spraw biurowi rachunkowemu, może okazały by się ów straszne sny proroczymi snami i matka odwiedzałaby mnie za kratkami, firma by splajtowała, a ja byłbym bankrutem z długiem w urzędzie skarbowym. Jedno jest pewne na dzień dzisiejszy firma – sklep ma się świetnie, rozwija się, a my zastanawiamy się czy nie założyć nowego sklepu w innej lokalizacji o tej samej branży – w końcu w niej już trochę doświadczenia mamy. W sumie decyzja już podjęta i zapewne otworzymy nowy sklep kwestia tylko zostaje gdzie ten sklep będzie się mieścił ponieważ dobra lokalizacja to połowa sukcesu.

Spotkanie urzędniczki z pracownikiem biura rachunkowego

Następnego dnia wydarzył się przełom, pracownik biura rachunkowego w moim i mojego wujka towarzystwie spotkał się z urzędniczką która to porozmawiała z nim jak z człowiekiem wykształconym w tym fachu. Co też zaowocowało zrozumieniem obu stron i przedstawieniem konkretów. Tego samego dnia pracownik biura rachunkowego wziął się za przygotowanie dla urzędu skarbowego potrzebnych wyjaśnień, papierów, deklaracji i tym podobnych. W końcu nie było ani godziny do stracenia. Polecił nam w tym czasie zakupić i legalizować kasę fiskalną co też uczyniliśmy następnego dnia. W kolejnym dniem wiązałem spore nadzieje ponieważ to tego dnia miał nastąpić kluczowy przełom dla sprawy i załatwienie wszystkim moich – naszych problemów. Oczywiście tak się stało ponieważ biuro rachunkowe podeszło poważnie do naszych problemów, a zamian współpraca ta trwa do dziś ale nie z powodów takich iż mamy ciągłe problemy z urzędem skarbowym, a dla tego iż nie znam się ani ja ani wujek na księgowości.

Wizyta w biurze rachunkowym

Z racji iż decyzje przez nas podejmowane zawsze były sukcesywnie wprowadzane w życie i tym razem nie nawaliliśmy. Rano o godzinie 10:00 jak tylko otworzyli biuro rachunkowe my pojawiliśmy się w nim. Oczywiście gdy się człowiek śpieszy to się diabeł cieszy tak więc pracownikowi biura rachunkowego nie spieszyło się tym razem do biura, miał kilka spraw na mieście i musieliśmy poczekać w miłym towarzystwie pani sekretarki. W końcu doczekaliśmy się osobę którą już przed wizytą uznawaliśmy za naszego wybawcę. Jak się później okazało rzeczywiście okazał się naszym wybawcą który to zdjął z nas wszystkie problemy oraz dzięki któremu mogliśmy spokojnie prowadzić dalej nasz rodzinny biznes. Ale nie stało się tak od razu po pierwszej wizycie. Umówiliśmy się z „gościem” – przedstawicielem biura rachunkowego na następny dzień by to on porozmawiał z urzędniczką by dowiedzieć się konkretnie jakie papiery trzeba przygotować. Tak też się stało…

Problemy z przekroczeniem obrotu

Jak się okazało (uświadomiła mnie o tym urzędniczka poniewczasie) limit dla mojej rodzaju działalności (przedstawiając tam przeróżne przepisy i tym podobne – ani ja ani wujek się na tym nie znamy) wynosi 20 000zł. Przekroczyliśmy go o 15 tysięcy złotych. Długo zastanawialiśmy się jak z tego wybrnąć. Potrzebowaliśmy każdą transakcję zaksięgować i przekazać to urzędowi skarbowemu, każdy przelew przychodzący i wychodzący, urząd skarbowy potocznie zwany skarbówka siedział nam na ogonie, a ja codziennie miewałem koszmary od tego iż płacimy słoną karę która to nas bankrutuje po to, że zamykają nas na 2 lata w więzieniu. Zadzwoniłem do wujasa w końcu coś trzeba było zadecydować, postanowiliśmy poprosić o pomoc biuro rachunkowe które to znajdowało się w niedalekiej odległości od mojego domu. Postanowiliśmy rano przejść się do tego biura rachunkowego i poprosić o pomoc – by zajęli się sprawą jeszcze tego samego dnia.

Ja i Wujek – nasza firma

Witam serdecznie w ubiegłym roku z Wujkiem założyliśmy firmę wysyłkową, sprzedawaliśmy artykuły drobne o wartości zazwyczaj nie przekraczającej 100 zł. Interes kwitł, sami zajmowaliśmy się księgowością. Przeczytałem w internecie, że do obrotu 40 000 zł nie potrzeba instalować kasy fiskalnej (jest to spory wydatek rzędu 1000zł tak więc postanowiłem skorzystać z tego przywileju – wygodne rozwiązania tanie lecz krótkotrwałe jak się okazało). Jak wcześniej wspomniałem firma rozwijała się. Niektórzy klienci życzyli sobie faktur vat które wystawiałem za pomocą specjalnego programu do fakturowania (o którym także opowiem na moim blogu ale w innym temcie). Pewnego dnia przyszło kłopoty a mianowicie pani z urzędu skarbowego – która to nie była zbyt ugodową osobą i wszystko traktowała niezwykle przepisowo – chyba nawet na parzenie kawy w domu miała przepisy (ile minut ile wody w mililitrach ile kawy w gramach) – biedne jej dzieci o ile ma.